swoim klientom, wdrażają również trzeci system, obejmujący kwestie bezpieczeństwa oraz higieny pracy a opisany w normie OHSAS 18001. No właśnie, czy aby na pewno w normie? Ciekawy i zaskakujący przyczynek do tej dyskusji daje najświeższa interpretacja AIAG.

Wśród dostawców przemysłu motoryzacyjnego niejako standardem ostatnich lat staje się dążenie do budowy zintegrowanych systemów zarządzania, łączących wymagania jakościowe wyrażone w normie ISO 9001 oraz środowiskowe, zawarte w normie ISO 14001. Bardziej ambitni, chcąc zaimponować swoim klientom, wdrażają również trzeci system, obejmujący kwestie bezpieczeństwa oraz higieny pracy a opisany w normie OHSAS 18001. No właśnie, czy aby na pewno w normie? Ciekawy i zaskakujący przyczynek do tej dyskusji daje najświeższa interpretacja AIAG.

Dokładnie 24 lutego, w mojej skrzynce pocztowej pojawiła się dość dziwnie zatytułowana wiadomość "OHSAS 18001 Certification May Not Be Money Well Spent". Nadawcą tej wiadomości był AIAG, czyli amerykańska organizacja zrzeszająca producentów przemysłu motoryzacyjnego - Automotive Industry Action Group, jeden z współzałożycieli IATF oraz współtwórców specyfikacji ISO/TS 16949:2002. Już sam tytuł wiadomości jest zaskakujący, bo dotychczasowe newslettery z AIAGu były co najmniej bardzo stonowane. W tym przypadku, wolne tłumaczenie brzmiałoby "OHSAS 18001 - czy na pewno warto wydawać pieniądze na certyfikację tego systemu?".

Niedowierzając własnym oczom zacząłem wczytywać się w tekst wiadomości. Okazało się, że nie odbiega on a wręcz dobitniej podkreśla przesłanie zawarte w tytule. Początek, jak przystało na tak nobliwą organizację, jest bardzo dyplomatyczny:

Automotive Industry Action Group (AIAG) jest mocno przekonana, że formalne systemy zarządzania są niezbędne do efektywnego zarządzania programami dotyczącymi środowiskowa, bezpieczeństwa i zdrowia. Dlatego też w pełni wspiera programy ANSI Z10 czy ISO, takie jak norma zarządzania środowiskowego ISO 14001. Jesteśmy przekonani, że zarządzanie bezpieczeństwem i zdrowiem, stanowiące element istniejącego systemu zarządzania, jest niezbędne do osiągnięcia wysokich standardów w tym obszarze.

Ten wstęp nie budzi podejrzeń, jednak już w następnym akapicie znajdujemy precyzyjniejsze sformułowania:

Jesteśmy przekonani, że zarządzanie zdrowiem i bezpieczeństwem  według programu BSI OHSAS 18001 jest dobrą praktyką, jednak znacznie mniej efektywną, zarówno z punktu widzenia kosztów i czasu, w porównaniu do zarządzania zdrowiem i bezpieczeństwem będącego częścią istniejącego systemu zarządzania.

Jeżeli po tym fragmencie ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, wnioski sformułowane na końcu newslettera rozwiewają je całkowicie. AIAG stwierdza wprost, że jest zaniepokojona, gdy jednostki takie jak BSI wydają "normy" wykorzystując numerację, która wielu odbiorców może wprowadzać w błąd sugerując, iż dokument ten został opublikowany przez organizację ISO. Z drugiej strony AIAG sugeruje, że będzie dążyć do integracji programów dotyczących zdrowia i bezpieczeństwa z kompleksowymi i efektywnymi systemami zarządzania, nie będzie jednak wymagać certyfikacji systemu OHSAS 18001.

Wnioski nasuwające się po lekturze są, chciałoby się rzec, "porażające". Czy wielu dostawców dla motoryzacji zainwestowało i wciąż inwestuje duże pieniądze we wdrażanie i utrzymanie niepotrzebnego systemu? Czy sugestie zawarte w omawianej notatce wpłyną w jakiś sposób na politykę klientów OEM z rynku amerykańskiego odnośnie wymaganych systemów u ich dostawców? Czy wreszcie tak otwarte sformułowanie problemu nie doprowadzi do otwartego konfliktu między AIAG a BSI? Na te i szereg innych pytań odpowiedź znajdziemy prawdopodobnie w najbliższej przyszłości.

 

Piotr Stokłosa